wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział I "wstajesz i nowe rozczarowanie"

Ranek, wieczór, noc. Znowu poranek, wieczór i noc. No i znowu Poranek,Wieczór.... Dni cięgle się się powtarzają. Rano wstajesz, idziesz do szkoły, wracasz, nauka i znajomi. wieczór i noc. Wstajesz i znowu to samo. Wstajesz i nowe rozczarowanie.

LILI

Rano obudził mnie budzik, poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Gdy moja twarz już jakoś wyglądała, podeszłam do szafy po ciuchy. Nie wiedziałam jak się ubrać. Zeszłam na dół, żeby zobaczyć ile jest stopni.

- Lili, możesz tu na chwilę podejść.. - Zapytała mama.

- Jasne, tylko że szybko, śpieszę się do szkoły.

- No właśnie, w tym rzecz. - Zaczęła nie pewnie. tato stał za mną i położył rękę na moim ramieniu. Wiedziałam już o co chodzi. Spuściłam wzrok. - No bo widzisz, tato dostał awans. - Jakoś nie zdziwiła mnie ta wiadomość. Przecież to tylko trzecia przeprowadzka w tym roku. Jakbym miała tak zliczyć z jedenastu lat to byłoby już ich kilkanaście.

- Mhm, jasne. Mogę się chociaż dowiedzieć gdzie? - Zapytałam.

- Do Warszawy.

- Co? - Mieszkałam już kiedyś w Warszawie, ale gdy skończyłam 6 lat, musieliśmy się przeprowadzić. Bo tato dostał ten awans. Dlatego ucieszyłam się na tą wiadomość. Tam mieszkało mi się najlepiej. Byłam tam szczęśliwa. Ale Te awansy zawsze wszystko niszczyły. Dlatego nie brakuje nam pieniędzy. Mój tato jest znanym adwokatem, a mama architektem. - Dziękuję! - krzyknęłam. Moi rodzice nie spodziewali się chyba takiej reakcji, zawsze byłam zdenerwowana.

- Cieszysz się? - Zapytał tato.

- Tak?! Warszawa to moje dzieciństwo. Miałam tam przyjaciół. Z nie którymi dalej utrzymuje kontakty.

- To my również się cieszymy. I  mamy jeszcze jedną lepszą wiadomość. Zostaniemy tam na dopóki skończysz szkołę. Nie będzie żadnych innych wyprowadzek. - poinformowała mnie. Od dłuższego czasu nie byłam aż tak szczęśliwa.

- Kiedy wyjeżdżamy? - spytałam.

- No dlatego nie idziesz do szkoły. Chyba że chcesz się pożegnać z przyjaciółmi.

- Mam tu fałszywych przyjaciół. Nie zauważa nawet, że mnie nie ma. A o której, mamy wyjechać?

- Jakoś koło 15 chcieliśmy. Żebyśmy zdążyli się spakować i dojechać wczesnym wieczorem.

- Dobrze, to idę się pakować! - Byłam tak podekscytowana!
Będzie mi trochę brakować tego domu, mojego pokoju. Było tu tak przytulnie. Jednak nie mogłam się doczekać Domu z Warszawy. Rodzice go nie sprzedawali, bo wiedzieli, że tam wrócimy. Było to osiedle, na szczęście nie w centrum. Aktualnie mieszkamy w Gorzowie Wlkp. Dużo sklepów, ale nic ciekawego.
Spakowałam się szybko, bo miałam to już opcykane. Gdy już nie szłam do tej szkoły, mogłam się przebrać w wygodne ciuchy. Gdy już byłam do końca uszykowana, wybiła godzina 12.34. Pokój był już pozbawiony ze wszystkich dodatków.
Zeszłam na dół by powiedzieć tacie żeby zniósł moje walizki. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Nic ciekawego nie leciało, więc włączyłam muzykę. Mamie to nie zbyt pasowało bo widziałam jej minę, ale nic nie mówiłam więc zignorowałam to. Było już przed 15 więc poszłam na górę po moją podręczną torbę i odłączyłam telefon od ładowarki którą także spakowałam. Wychodząc z domu, pożegnałam się z nim i wsiadłam do samochodu. Mama zamknęłam drzwi na klucz po czym schowała go do skrzynki dla kolejnych mieszkańców. Ruszyliśmy, Mieliśmy przed sobą 5 godzin jazdy. Ciągle albo słuchałam muzyki, ale oglądnęłam jakiś film w internecie. Nie mogę się doczekać gdy zobaczę ten dom, tych ludzi którzy się zmienili.No ja zresztą też, kiedyś nosiłam okulary, kiteczki i byłam pryszczata haha a w dodatku miałam brązowe włosy. Wątpię czy ktoś mnie rozpozna. Było co raz ciemniej, a my staliśmy w korku. Świetnie. Miałam plany pójść się rozglądnąć po okolicy. Jednak gówno wyjdzie jak będzie ciemno. Nie wiedziałam co robić, więc starałam się zasnąć.

- Mamo, za ile będziemy? - Powiedziałam, zmieniając pozycję.

- Już nie długo, chcesz zrobić przerwę by iść do toalety?

- Nie, ale chciałabym kupić coś do picia, bo skończyło mi się.

- Dobrze, Piotrek zatrzymaj się gdzieś.

Zatrzymaliśmy się, a ja wysiadłam. było już ciemno. Weszłam do środka, wzięłam Jabłkową wodę i podeszłam do kasy. W tym czasie mama, poszła do łazienki, a ja wróciłam już do auta. Mama chwilę po mnie. Czekała na nas jeszcze godzina jazdy.

DAWID


Siedziałem w salonie z rodzicami, oglądając jakiś nudny serial. Po czym wpadła moja młodsza siostra, ciesząc się jak głupia..

- Słyszeliście już nowinę?! 


- Przestań tak wrzeszczeć. - Uciszyłem ją.


- Dobra, dobra. Nie przerywaj mi. O czym ja mówiłam? A tak, będziemy mieć nowych sąsiadów.

- Nie nowych, mieszkali tu kiedyś. Mieli córkę, w twoim wieku Dawid. Pamiętasz? Lila. Wyprowadzili się jakieś jedenaście lat temu. - Doinformowała nas mama.

- A tak, ta pryszczata.- Zaśmiałem się.

- Bądź miły. dziś zaprosimy ich jescze na kolacje. Więc jak coś odstawisz nie licz na wybaczenie.

- Jasne, jasne. yhm - Wstałem i poszedłem na górę do mojego pokoju. Widać było z niego dom naprzeciwko. tam właśnie mieszkała tamta rodzina. Nigdy nie przepadałem z tą Lilą. Była wstydliwa i żałosna. Chociaż miała tylko 6 lat.
Było już ciemno, a ja patrzyłem w okno. Nie wiem, czekałem na tą dziewczynę, ciekawiło mnie jak wygląda...

LILI 

 Właśnie dojechaliśmy pod nasz dom. Nic się nie zmieniło. Jak i dom, jak i osiedle. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie śpieszyło mi się wychodzić z auta. Patrzałam przed siebie, ciesząc się tą chwilą. 

Usłyszałam tylko swoje imię. Postanowiłam wyjść z auta. Podeszłam do rodziców, gdy wyciągali walizki z bagażnika. Mi mama podała klucze bym otworzyła dom. Podeszłam do drzwi, i od kluczyłam mieszkanie.
Wróciłam do rodziców po swoje rzeczy. Zabrałam jeszcze swoją torebkę i ruszyłam do środka.
Dokładnie wiedziałam gdzie mam pokój. Szłam w jego kierunku. Był piękny, naprzeciwko łóżka był telewizor. Podeszłam do okna przez które było widać dom z naprzeciwka. Jest taki znajomy. Postanowiłam się rozpakować. Otworzyłam moje walizki i powoli wyciągałam z niej rzeczy.

- Lila! zejdź na chwilę. - Usłyszałam damski głos.

- Już, chwila. - Odłożyłam rzeczy na bok i zeszłam na dół do rodziców

- Dziś jesteśmy zaproszeni na kolacje do Sąsiadów z na przeciwka. Ubierz się ładnie. Pamiętasz może tego chłopca z którym na dworze się nie raz bawiłaś? Dawida. Ma teraz młodszą siostrę, Elizę. Ma 14 lat.  - Nienawidziłam typa. Był złośliwy i arogancki. Tak jak i jego przyjaciele..

- Musimy? wolałabym zostać w domu..

- Oj, już nie marudź a idź się przebrać jak, chcesz zrobić dobre wrażenie.

- Jeju, dobra. na którą to? -  Stwierdziłam że pójdę, chce zobaczyć go, jak teraz wygląda i jaki ma charakter.

- Na 20. Nie mamy dużo czas, więc się śpiesz. Pamiętaj coś eleganckiego, a nie żadne leginsy i bluzkę z nadrukiem.

- Oczywiście mamuś - uśmiechnęłam się ironicznie.

Wróciłam na górę, ktoś mi przerwał rozpakowywanie się, musiałam teraz szukać czegoś odpowiedniego. mam nie całe półgodziny na uszykowanie się. Na dworze nie było jakoś zimno. no było 14 stopni.
Gdy znalazłam coś, czego jeszcze nigdy nie miałam no sobie poszłam do łazienki się przebrać. Następnie zrobiłam sobie lekkie loki. I zrobiłam na nowo makijaż. Jakoś wyglądałam.

DAWID 

Patrzyłem jak dziewczyna wypakowuje swoje rzeczy. Tak bardzo się zmieniła. Widziałem jak do kogoś krzyczy, a potem zeszła na dół. Chwile jej nie było, gdy przyszła zaczęła szukać czegoś w swojej walizce. Wyciągnęła z nich jakieś ciuchy i to była chyba lokówka. Po czym poszła do łazienki. Wyszła z niej całkiem inna dziewczyna niż 11 lat temu. Była ładnie ubrana, i uczesana. Po prostu ładnie wyglądała (zamiast tych szpilek czarne lity na koturnie). Widziałem jak wychodzą już z domu, a ja jeszcze nie przebrany. Siedziałem w szarych dresach i białym podkoszulku. Nie wypada tak przyjąć gość. 


LILA 

Czułam się dziwnie iść do niego. Nie dokładnie go pamiętam, ale wiem że był straszny. Jedynie lubiłam jego rodziców. Byli bardzo mili, w przeciwieństwie do syna. Najwyraźniej nie umieli go wychować. haha. 

Tato zadzwonił dzwonkiem. długo nie kazali nam czekać, ja wymusiłam na sobie sztuczny uśmiech. Tego wymagała kultura. Weszliśmy do środka, Przywitali nas państwo Matej i jakaś młoda dziewczyna.

- A ty pewnie jesteś Eliza, ja Lila. Miło mi cię poznać. - Powiedziałam. Starałam się wywołać jak najlepsze wrażenie.

- Mi również. Jeju , jaka ty śliczna. - Odpowiedziała z zachwytem.

- Haha, dziękuję. - Jest naprawdę miła, najwidoczniej tylko Dawid jest taką czarną owcą. O nim mowa, nigdzie go nie widzę - Ty również.- uśmiechnęłam się.

-  Dobrze dziewczyny. Siadajcie do stołu. - Oznajmiła Pani Natalia.

Gdy siadaliśmy, moja mama oczywiście musiała się wypytać o wszystko.

- Myślałam że masz dwójkę dzieci, gdzie masz syna? - Zaśmiała się.

- No właśnie nie wiem. Dawid! schodź na dół. - Moja mama nie musiała o to pytać..
Usłyszałam że ktoś zbiega po schodach.

- Sory, nie zdążyłem się wyrobić. Dzień dobry państwu. - Uśmiechną się. Ale było widać że sztucznie...

- A dzień dobry, ale ty Dawid Urosłeś. Pamiętam cię jak jeszcze w piaskownicy siedziałeś. haha

- Haha, cześć Lila - Popatrzył się na mnie z takim małym uśmiechem, takim na serio sztucznym, złośliwym. Ja również się popatrzyłam jednak się nie uśmiechałam. Zauważyłam że ma Lip Ring.

- Cześć.

- Ale się zmieniłaś haha.

- Mhm, ty również. - Chłopak usiadł na przeciwko mnie. Na chwilę spuścił ze mnie wzrok. Odetchnęłam. - O jeju ile tu pyszność. - Starałam się być miła dla rodziców Dawida. Nie chciałam również żeby rodzice mieli do mnie problemy, że się nie tak zachowywałam.

- Dziękuję bardzo. Mam nadzieję że będzie ci smakować. - Odpowiedziała.

- Na pewno. - Uśmiechnęłam się.

- A Dawid, nie przeszkadza ci ten kolczyk w jedzeniu? - Mój tato jest na serio aż tak zacofany?
Chłopak popatrzył się na mnie, a ja na niego. Ma brązowe oczy..

- Nie, da się do tego przyzwyczaić. Pierwszy tydzień jest najgorszy bo jeszcze boli. Ale potem już jest okej.  A tak poza tym częściej go ściągam niż nosze.

- Ja sam miałem kiedyś takiego kolczyka. Tak, tylko że w nosie. - Gdy to powiedział, zakrztusiłam się bo za chciało mi się śmiać. Dawid popatrzył się na mnie.

- Co? haha, miałeś septum? wiesz że to raczej dla dziewczyn, nie? - zaśmiałam się.

- Byłem, młody i głupi. Kumple mieli, to też sobie musiałem zrobić. - wszyscy zaczęli się śmiać oprócz mnie z Chłopakiem na przeciwko. Uśmiechnęliśmy się tylko.
Reszta kolacji, minęła spokojnie. Rodzice o czymś tam rozmawiali, Dawid nie odrywał ode mnie wzroku, a ja ciągle poruszałam jakiś temat z Elizą, tylko po to bym przypadkiem nie spojrzała na Chłopaka.

- A Lila, gdzie idziesz do szkoły? - Spytał mnie Pan Mariusz.

- Tu nie daleko. Na Żeromskiego. - Odpowiedziała za mnie moja mama. Ja sobie jeszcze nie przypomniałam gdzie się co znajduję.

- Tam Dawid chodzi. Na pewno będzie ci łatwiej, Będziesz widzieć jakąś znajomą twarz.
Chłopak ciągle swój wzrok zatrzymywał na mnie.

- Tak, rzeczywiście. - Jakoś nie cieszyła mnie ta sytuacja.

- No dobra, my będziemy się już zbierać, Jutro szkoła, praca. Znowu nowy dzień. Miło było was znów zobaczyć. Do zobaczenia. - Mama pożegnała wszystkich od nas.
Eliza przytuliła mnie. Słodka. Dawid, pożegnał się tylko z moim rodzicami. Mhm.
Wróciliśmy do domu, ja byłam tak najedzona, że postanowiłam się iść wykąpać i spać. Jutro nowa szkoła :)


-------------------------------

Jest pierwszy rozdział. Będą pojawiały się co jakieś dwa dni, chyba ze skończę wcześniej, to od razu dodam. :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz