Wy też tak macie, że próbujesz ukryć coś. Postanowiłaś, że tylko ty będziesz o tym wiedzieć.
A jak zwykle, zawsze wszystko się spieprzy i powiesz takie słowo klucz, po czym już każdy będzie wiedział o co chodzi. Świat jest nieźle pokręcony.
-------------------------------------------------
Nowa postać w Bohaterach. I ZMIENIŁAM ZDJĘCIE GŁÓWNEJ BOHATERKI.
-------------------------------------------------
LILA
- Proszę. - Dopowiedział. A ja z nie chęcią przytaknęłam. - Czujesz coś do mnie? - Czekaj, co? On tak na serio? nie miałam bladego pojęcia co odpowiedzieć. Staliśmy tak już jakąś chwilę, moje oczy szukały czegoś ciekawego co znajdywało by się pode mną. Myślałam, że po jakimś czasie, jak nic nie odpowiem Dawid sobie odpuść.- Słuchaj, ja mam sporo czasu na odpowiedzieć. Ale nie wiem jak z tobą. Julka tam na ciebie czeka, więc po prostu powiedz mi prawdę, tak czy nie. Nic Ci nie zrobię przecież. - Mówił. A ja zdobyłam się na odwagę by w końcu wrzucić siebie to co mnie męczy odkąd zaczęliśmy tą rozmowę.
- Nie uważasz, że to się dzieje za szybko? Codziennie płakałam, z twojego powodu. Nie że mnie olewasz, tylko że niszczysz mi życie. Nawet dziś zdążyłeś nazwać mnie dziwką. A teraz chcesz żebym odpowiedziała Ci czy coś do ciebie czuję. Sory, ale to dla mnie trochę chore. - Zachichotałam przy tym ostatnim zdaniu. - Przepraszam, ale dziś nie umiałabym odpowiedzieć szczerze. Nic bym dziś nie umiała odpowiedzieć. A teraz już chodź. - Ruszyłam, nie czekając na odpowiedzieć. Dawid zaraz za mną.
- Eliza Cię dziś zaprosiła do siebie. Kazała mi przekazać.
- Powiedz jej, że jak chce może przyjść do mnie. Ja muszę się pakować.
- Jasne.
Dołączyliśmy do przyjaciół i Olki. Położyłam moją rękę na Julki i Głowę na jej ramieniu. I tak szliśmy resztę drogi. Julka przyszła do mnie, reszta do Dawida. Nie ma nikogo u niego w domu, oprócz siostry która z resztą zaraz do mnie przyjdzie. Weszłyśmy do domu a ja zadzwoniłam do rodziców.
- Mamo, o której będziecie? - Zapytałam.
- Za jakąś godzinkę, mogłabyś posprzątać trochę w domu? Przyjdą do nas goście.
- Nie ma sprawy.Ale kupcie mi jeszcze jakieś jedzenie na drogę.
- Dobrze, teraz muszę kończyć. Pa
- Pa.
Weszłyśmy do mojego pokoju. Nie zamykałam drzwi bo wiedziałam że zaraz będzie Eliza. Ja wyciągnęłam z szafy moją walizkę i podeszłam do ciuchów. Miały być ciepło, więc nie wzięłam bluz. Jutro w jednej pojadę, no i w dresach. Wyciągnęłam dwie pary legginsów, jutrzejsze ciuchy, a reszta to krótkie spodenki i większość luźnych bluzek. Potem jeszcze piżamę i bieliznę. Kosmetyczka jutro. Tak świetnie wszystko by poszło gdym miała jeszcze jakieś buty.
- Hej, nie przeszkadzam? - Zapytała Eliza.
- Cześć no co ty. Wchodź. - Opowiedziałam. Julka także się przywitała.- Pomożesz mi wszystko upychać do walizki. - Zaśmiałam się. - Julka, my tam będziemy chodzić, no wiesz sukienka, buty na obcasie itp.?
- No, ja spakowałam dwie pary szpilek i trzy sukienki. Też weź. Z tego co wiem inne dziewczyny też biorą.
- Okej, to chwila - Zeszłam na dół do ogólnej szafy gdzie trzymam wszystkie buty. A potem do mamy, po jej czarną mini. Nosiła ją gdy była w moim wieku. Zawsze pozawala mi ją pożyczać. Od raz wzięłam jakiś żakiet.
Wróciłam do dziewczyn, a moja walizka była już w toku pakowania, uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Ooo, jakie mam pomocnice. haha
- No, ty sobie gdzieś poszłaś to my cię pakujemy. - Julka się uśmiechnęła.
- Lila, wiesz może coś o mojej mamie? - Zapytała nie śmiało Eliza.
- Nie. - Zdziwiłam się. - A co się stało?
- Bo ciągle jest jej słabo, źle się czuje i w ogóle. Tato z Dawidem ciągle o czymś rozmawiają a gdy ja tylko przyjdę to zmieniają temat i udają że wszystko jest w porządku. Męczące jest to, że coś przede mną ukrywają. - Powiedziała, patrząc się na podłogę. Julka także słuchała jej i miała taką smutną minę.
- Posłuchaj mnie. - Przysiadłam się koło niej. - Jak by coś się rzeczywiście poważnego działo, Tato albo Dawid by ci o tym powiedzieli. A jeśli nie mówią, to znaczy że to nic poważnego i nie ma sensu cię w to mieszać. Wiesz kobiety, często mają takie takie gorsze dni. A ty po prostu nie przejmuj się tym i spędzaj z mamą jak najwięcej czasu. To na pewno jej pomoże. - Uśmiechnęłam się.
- Mama teraz ciągle jeździ na jakieś badania. Ale i tak bardzo dziękuję.
- Oj, nie ma sprawy - przytuliłam ją.- Na pewnie nie jest to nic ważnego. Dlatego uznali, że nie trzeba ci mówić.
- Może i tak. A tak w ogóle, to kto to jest ta nowa dziewczyna która przyszła z Dawidem, Bartkiem i Łucją? Nie spuszczała wzroku z Dawida..
- Haha, to Ola. Nowa uczennica. Kto by pomyślał że taka wstydliwa dziewczyna od razu znajdzie sobie przyjaciół. I to takich najlepszych haha - Zaśmiałam się. A Julka skarciła mnie wrednym spojrzeniem. - No co? Nie lubię jej i tyle. Nie będę udawać, że jest inaczej.
- Nawet jej nie znasz. Daj jej chociaż szanse. I muszę przykro stwierdzić, że zachowaniem strasznie przypomina mi CIEBIE. - Podkreśliła ostatnie słowo.
- Proszę Cie. - Zadrwiłam. - Czy ja choć trochę przypominam ją? Ja nie robię maślanych oczek do Dawida. Ani do jakiego innego chłopaka. I nie wpychałam się na początku do żadnego domu. A ona Mogłabym pójść z wami? - Starałam się ja naśladować. - Kurde. Obsrałam się wtedy haha. A Dawid wtedy taki kochaniutki, słodziutki Jasne, chodź. Miło będzie cię bardziej poznać. nom, wtedy zwątpiłam czy to naprawdę on. haha
- A pro po Dawida. Co się wtedy wydarzyło gdy poszliście do Dyrka. I o czym gadaliście w drodze do domu? Opowiadaj.- Julka miała na twarzy wyraziste zaciekawienie.
- O jeju. Eliza przysięgnij że nie powiesz swojemu bratu nic czego się tu dowiedziałaś. - Skierowałam się do najmłodszej z nas. Nie miałam problemu że będzie to słyszeć, bo jakoś zaprzyjaźniłyśmy się. Ale bałam się że mu to powie.
- No co ty. Obiecuję. - Uśmiechnęła się, a w jej oczach również było można zobaczyć zaciekawienie.
- No więc tak. Julka już wie że mieliśmy maaałą sprzeczkę w klasie.
- Małą? haha - Przerwała mi Julka.
- Nie przerywaj, jak chcecie się dowiedzieć. - Wystawiłam jej język. - Dobra po tej sprzeczce zostaliśmy wysłani do Dyrektora. Nie mogłam pojąć dlaczego twój brat Eliza mnie tak nienawidzi. On wyszedł pierwszy a ja chwilę za nim. Po czym zapytałam się co ja mu takiego zrobiłam. On się zatrzymał, odwrócił w moją stronę i powiedział śmiejąc się że po prostu mnie nie lubi, a ja że nie lubienie kogoś to nie jest powód by niszczyć komuś życie. On, że sama sobie je zniszczyłam. I że zachowuję się tak niewinnie a tak na serio jestem zwykłą szmatą. Za bolały mnie te słowa, powiedziałam żeby przestał, że mnie nie zna i się skuliłam siadając na podłodze. Nie wiem dlaczego, ale się rozpłakałam. Codziennie wyzywał mnie od szmat, dziwek, że moje życie jest gówno warte itp. No ale siedziałam tam tak chwilę, a on stał i się gapił. Po czym powiedział przepraszam. Nie wiedziałam czy dobrze usłyszałam. Ale potem mówił dalej, że nie chciał bym płakała, i prosił żebym przestała. Nie zwróciłam no to uwagi, i znowu zapadała cisza. Dawid podszedł i uklęknął przed mną. Wziął moją twarz w ręce i znowu powiedział przepraszam. Wtedy zdobyłam się na odwagę i powiedziałam mu to że płakałam przez niego codziennie w domu, że mnie niszczy. I że nienawidzę go za to. Potem przerwał na Dyrektor wołając nas do środka. Dawid powiedział wszystko, przeprosił, powiedział że to się nie powtórzy i że sobie to już wyjaśniliśmy. Gdy dyrektor powiedział że możemy już iść, ja starałam się jak najszybciej znaleźć w klasie. Ale Dawid złapał mnie za rękę i oznajmił, że nie wyjaśniliśmy wszystkiego. Na co ja odpowiedziałam że nie ma już co wyjaśniać. On nie lubi mnie, ja jego i najlepiej by było gdybyśmy nie wychodzili sobie w drogę. A on że tak łatwo nie pójdzie. Potem wyjaśnił mi czemu był taki chamski w klasie, i chciał żebym odpowiedziała mu na jedno pytanie, ale tak szczerze. Zgodziłam się, a on że po tym jak Olka weszła do naszej klasy i wychowawczyni kazała jej ze mną usiąść, byłam sztywna i nagle chamska. A ja nie wiedziałam czy odpowiedzieć szczerze. Byłam zazdrosna. Nie wiem czy była to prawda ale tak mu powiedziałam. No i potem poszłam już do klasy.
- O matko. - Julka dalej była 'zaszokowana'.
- Mój brat jest aż tak chamski? - Spytała Eliza.
- Nie dla każdego, ale dla mnie tak.
- No dobra a potem, jak wracaliśmy.
- No to, zapytałam się o co chciał mnie zapytać. A on o tym że byłam zazdrosna o niego... Miało być jedna szczera odpowiedź i koniec pytań, odpowiedziałam. To on chciał jeszcze jedną szczerą odpowiedzieć. Znowu jak głupia się zgodziłam, wtedy on czy czuję coś do niego. Po tym stałam, patrząc się w ziemię. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Jedyną słuszną i w ogóle jedyną możliwą sytuacją wyjścia z tego było powiedzenie mu dziś że nie umiałabym odpowiedzieć szczerze. I że w ogóle nie umiałabym dziś odpowiedzieć. I go przeprosiłam. No a potem zwyczajnie wracaliśmy do domu.
- Nigdy nie sądziłam, że Dawid może pokochać kogoś. - Zdziwiła się Eliza.
- Zakochać? To raczej kolejne jaja ze mnie.
- Nie, nie ciągnął by tyle jednego tematu. On coś musi czuć, znam go przecież od 14 lat.
- Dobra, wiecie co skończmy temat. - zaśmiałam się. - I kończmy pakować moją walizkę.
- Haha, tak najłatwiej. - Powiedziała Julka.
Potem rozmawiałyśmy już tylko o Londynie, o locie i prezencie dla Elizy. haha, zażyczyła sobie jakąś ładną bluzkę i zdjęcie moje i Julki na jakimś ładnym tle. Chciała sobie położyć koło łóżka. Kochana haha.
Gdy skończyliśmy się pakować i wygłupiać była już jakoś 20. Nawet nie zauważyłam że moi rodzice byli już dawno w domu. Odprowadziłam Julką i Eliza na dół, po czym pożegnałam się z każdą, mocnym przytuleniem i buziakiem w policzek. Umówiłam się z Julką że spotkamy się już na lotnisku.
- Mamo, kto z was mnie jutro zawozi? - Skierowałam się w stronę rodziców.
- Zabierzesz się z Matejami.
- Czekaj, co? nie, nie możecie wy mnie zawieść? - Błagałam ich.
- Lila, przestań ciągle narzekać gdy coś jest związane z Matejami. To bardzo mili ludzie. A teraz idź się wykąpać i spać. Jutro wcześnie musisz wstać. Dobranoc. - Kobieta która zwie się moją matką, dobrze, tylko się zwie pocałowała mnie w policzek i poszła w stronę kuchni. ja zatem wróciłam do swojego pokoju.
Zajrzałam za okno, miałam dobry widok na pokój Dawida. Ale nie wiem czy właśnie w tej chwili chciałam To widzieć... Dawid leżał z Olką, przytuleni na łóżku. Chłopak bawił się dłonią dziewczyny. Chciało mi się z jednej strony śmiać z żałości tej sytuacji, no bo kurde. Poznali się DZISIAJ. A z drugiej płakać, bo czułam się tak jakby oszukana... Nie będę umiała spojrzeć jutro Dawidowi w oczy.... Rzuciłam się na łóżko, leżałam tam dłuższą chwilę, ale postanowiłam iść się wykąpać. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Widziałam tam nie za wysoką blondynkę która miała całe czerwone oczy............ Nie tracąc już więcej czasu na użalanie się nad sobą spięłam moje długie włosy w luźnego kucyka i powoli zaczęłam ściągać ubrania które następnie wylądowały w kącie pomieszczenia. Weszłam pod prysznic a gorąca woda spływała po mnie razem ze wszystkimi problemami. Uwielbiałam to uczucie. Nałożyłam na siebie żel o zapachu kawy i wymyłam się cała. Głowę umyję jutro rano. Będą przynajmniej świeże. Gdy spłukałam z siebie żel wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki po moją piżamę. Zauważyłam wtedy że Chłopak który przed chwilą obściskiwał się z nowo poznaną koleżanką, obdarował mnie spojrzeniem którego nie umiłam zrozumieć.
Byłam w samym ręczniku, to trochę nie stosowane by stać przed oknem. Wzięłam tylko moją piżamę i ponownie wróciłam do łazienki. Ubrałam krótkie szare spodenki i za dużą białą bluzkę z czarnymi napisami i chciałam położyć się spać. Podeszłam do okna, Dawid dalej tam stał i uśmiechnął się lekko do mnie.
Odwzajemniłam go, ale nie wiem czy cokolwiek było widać. Zasłoniłam okno i rzuciłam się na łóżko. W głowie miałam mnóstwo pytań, czy te jego 'przeprosiny' były szczere, czy naprawdę obchodziło go to czy coś to niego czuję, czy na prawdę obściskiwał się z Olką czy tylko po ty bym była znowu zazdrosna. mmm, tyle pytań, a odpowiedź brak.. Jednak zasnęłam szybciej nie myślałam.
---------------------------------------------
Przepraszam.... Nie dodawałam rozdziału.Skończyły mi się ferie i musiałam przygotowywać się do szkoły. I przepraszam za wszystkie błędy które mogą się znaleźć. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz