środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział IV "Zapewniam Cię"

Sekret szczęścia, a przynajmniej spokoju, leży w tym, żeby wyeliminować romantyczną miłość z życia, bo to ona sprawia, że człowiek cierpi. Tak żyje się spokojniej i lepiej się bawi, zapewniam cię. 

DAWID 

- Dawid! wstawaj.  - Zaczęła. - No dalej, nie baw się tak. Wstawaj. - Kochana rodzicielka ściągnęła ze mnie kołdrę. Ale ja i tak dalej spaaałem.

- Chwila... Nie jadę na wycieczkę, nie chcę mi się.

- Lila już przyszła. - Powiedziała. A ja jak nigdy, podskoczyłem i podbiegłem do szafy. Wyciągnęłam z niej ciuchy, które już wczoraj uszykowałem. Moja mama nie mogła wytrzymać by nie zachichotać. Zignorowałem to jednak i wszedłem do łazienki. Przebrałem się, włosy  były w lekkim nie ładzie. Ale tak wyglądają seksownie. haha.
Zbiegłem na dół i o dziwo moja mama nie kłamała.

- Cześć. - Powiedziałem wysyłając Dziewczynom szczery uśmiech. - Mamo która godzina?

- Za 10 minut jedziecie. Więc lepiej się pośpiesz.

- Chodziło mi o godzinee, a nie o której jedziemy. Ale dzięki. - Uśmiechnąłem się.
Kobieta skarciła mnie tylko złośliwym spojrzeniem, a ja zaśmiałem się. Otworzyłem lodówkę, wyciągnąłem z niej butelkę zimnej wody.

*20 minut późnij*

LILA

Jestem w samochodzie, w drodze na lotnisko. On Siedzi na przednim siedzeniu, a ja by uniknąć jego wzorku w lusterku, całą uwagę skupiam na to co się dzieje za oknem. Moim marzeniem jest teraz to by już wyjść z tego pojazdu i porozmawiać z Julką.. Sądząc po upływie czasu, powinniśmy nie długo dojechać. Jestem podenerwowana, więc równa się z tym, że boli mnie brzuch. Troszkę, mi nie dobrze. Wciągnęłam brzuch i zamknęłam oczy. Po chwili, usłyszałam głos kierowcy, który informuje, że dojechaliśmy. Ja z ulgą wyszłam z auta i zaciągnęłam głęboko powietrza. Wzrokiem szukałam przyjaciółki, jednak nigdzie nie mogłam jej znaleźć//
- Kogo to szukasz? przecież ja stoję obok. - usłyszałam paraliżujący głos z nad mojego ramienia.

- ha ha, wybacz ale szukam Julki. - Odwróciłam się do niego. Staliśmy twarz w twarz. Za blisko..

- Sory.. - Chłopak nagle się odsunął.

- Nic się na stało.
Stało! mogłeś mnie pocałować idioto! 
Nagle, przed oczami pojawiła mi się sylwetka dziewczyny.Olki//// 


- Heej! jak się spało? - Dziewczyna weszła pomiędzy mnie, a chłopaka i otuliła go rękami w okół szyi.
Auć. 
- Cześć - Chłopak skrępowanie spojrzał się na mnie, a potem znów na brunetkę. - Słabo, a tobie?

- Bez ciebie? Najgorzej.
CO PROSZĘ?! 
Chłopak uśmiechnął się tylko i podszedł po nasze walizki.. waśnie, nasze... o.o

Szliśmy w stronę naszego przydziału. Gdy zauważyłam Julkę, podbiegłam do niej i rzuciłam jej się na szyje.

- No halo halo, widziałyśmy się wczoraj! haha - Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od śmiechu.

- No i? Tęskniłam!

- No dobra, dobra.. chodź, zaraz odlot! - pisnęłyśmy razem, a ja poczułam wzrok chłopaków na nas, w tym Dawida.
Znowu zaśmiałyśmy się, ale teraz już głośniej.

*30 minut później*

Jesteśmy już w samolocie, przyszykowanym do odlotu, nie mogę się doczekać!


--------------------------------------


PRZEPRASZAM! takie opóźnienie i taki krótki... wybaczcie..! ♥







piątek, 28 lutego 2014

Przepraszam.

Rozdział pojawi się nie długo, mam teraz poprawki w szkole. muszę dbać o oceny. Ale rozdział jest już w toku pisania :)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział III "Słowo klucz"

Wy też tak macie, że próbujesz ukryć coś. Postanowiłaś, że tylko ty będziesz o tym wiedzieć. 
A jak zwykle, zawsze wszystko się spieprzy i powiesz takie słowo klucz, po czym już każdy będzie wiedział o co chodzi. Świat jest nieźle pokręcony. 


-------------------------------------------------
Nowa postać w Bohaterach. I ZMIENIŁAM ZDJĘCIE GŁÓWNEJ BOHATERKI.


-------------------------------------------------

LILA 

 - Proszę. - Dopowiedział. A ja z nie chęcią przytaknęłam. - Czujesz coś do mnie? - Czekaj, co? On tak na serio? nie miałam bladego pojęcia co odpowiedzieć. Staliśmy tak już jakąś chwilę, moje oczy szukały czegoś ciekawego co znajdywało by się pode mną. Myślałam, że po jakimś czasie, jak nic nie odpowiem Dawid sobie odpuść.- Słuchaj, ja mam sporo czasu na odpowiedzieć. Ale nie wiem jak z tobą. Julka tam na ciebie czeka, więc po prostu powiedz mi prawdę, tak czy nie. Nic Ci nie zrobię przecież. - Mówił. A ja zdobyłam się na odwagę by w końcu wrzucić siebie to co mnie męczy odkąd zaczęliśmy tą rozmowę.

- Nie uważasz, że to się dzieje za szybko? Codziennie płakałam, z twojego powodu. Nie że mnie olewasz, tylko że niszczysz mi życie. Nawet dziś zdążyłeś nazwać mnie dziwką. A teraz chcesz żebym odpowiedziała Ci czy coś do ciebie czuję. Sory, ale to dla mnie trochę chore. - Zachichotałam przy tym ostatnim zdaniu. - Przepraszam, ale dziś nie umiałabym odpowiedzieć szczerze. Nic bym dziś nie umiała odpowiedzieć. A teraz już chodź. - Ruszyłam, nie czekając na odpowiedzieć. Dawid zaraz za mną.

- Eliza Cię dziś zaprosiła do siebie. Kazała mi przekazać.

- Powiedz jej, że jak chce może przyjść do mnie. Ja muszę się pakować.

- Jasne.

Dołączyliśmy do przyjaciół i Olki. Położyłam moją rękę na Julki i Głowę na jej ramieniu. I tak szliśmy resztę drogi. Julka przyszła do mnie,  reszta do Dawida. Nie ma nikogo u niego w domu, oprócz siostry która z resztą zaraz do mnie przyjdzie. Weszłyśmy do domu a ja zadzwoniłam do rodziców.

- Mamo, o której będziecie? - Zapytałam.

- Za jakąś godzinkę, mogłabyś posprzątać trochę w domu? Przyjdą do nas goście.

- Nie ma sprawy.Ale kupcie mi jeszcze jakieś jedzenie na drogę.

- Dobrze, teraz muszę kończyć. Pa

- Pa.
Weszłyśmy do mojego pokoju. Nie zamykałam drzwi bo wiedziałam że zaraz będzie Eliza.  Ja wyciągnęłam z szafy moją walizkę i podeszłam do ciuchów. Miały być ciepło, więc nie wzięłam bluz. Jutro w jednej pojadę, no i w dresach. Wyciągnęłam dwie pary legginsów, jutrzejsze ciuchy, a reszta to krótkie spodenki i większość luźnych bluzek. Potem jeszcze piżamę i bieliznę. Kosmetyczka jutro. Tak świetnie wszystko by poszło gdym miała jeszcze jakieś buty.

- Hej, nie przeszkadzam? - Zapytała Eliza.

- Cześć no co ty. Wchodź. - Opowiedziałam. Julka także się przywitała.- Pomożesz mi wszystko upychać do walizki. - Zaśmiałam się. - Julka, my tam będziemy chodzić, no wiesz sukienka, buty na obcasie itp.?

- No, ja spakowałam dwie pary szpilek i trzy sukienki. Też weź. Z tego co wiem inne dziewczyny też biorą.

- Okej, to chwila - Zeszłam na dół do ogólnej szafy gdzie trzymam wszystkie buty. A potem do mamy, po jej czarną mini. Nosiła ją gdy była w moim wieku. Zawsze pozawala mi ją pożyczać. Od raz wzięłam jakiś żakiet.
Wróciłam do dziewczyn, a moja walizka była już w toku pakowania, uśmiechnęłam się sama do siebie.

- Ooo, jakie mam pomocnice. haha

- No, ty sobie gdzieś poszłaś to my cię pakujemy. - Julka się uśmiechnęła.

- Lila, wiesz może coś o mojej mamie? - Zapytała nie śmiało Eliza.

- Nie. - Zdziwiłam się. - A co się stało?

- Bo ciągle jest jej słabo, źle się czuje i w ogóle. Tato z Dawidem ciągle o czymś rozmawiają a gdy ja tylko przyjdę to zmieniają temat i udają że wszystko jest w porządku. Męczące jest to, że coś przede mną ukrywają. - Powiedziała, patrząc się na podłogę. Julka także słuchała jej i miała taką smutną minę.

- Posłuchaj mnie. - Przysiadłam się koło niej. - Jak by coś się rzeczywiście poważnego działo, Tato albo Dawid by ci o tym powiedzieli. A jeśli nie mówią, to znaczy że to nic poważnego i nie ma sensu cię w to mieszać. Wiesz kobiety, często mają takie takie gorsze dni. A ty po prostu nie przejmuj się tym i spędzaj z mamą jak najwięcej czasu. To na pewno jej pomoże. - Uśmiechnęłam się.

- Mama teraz ciągle jeździ na jakieś badania. Ale i tak bardzo dziękuję.

- Oj, nie ma sprawy - przytuliłam ją.- Na pewnie nie jest to nic ważnego. Dlatego uznali, że nie trzeba ci mówić.

- Może i tak. A tak w ogóle, to kto to jest ta nowa dziewczyna która przyszła z Dawidem, Bartkiem i Łucją? Nie spuszczała wzroku z Dawida..

- Haha, to Ola. Nowa uczennica. Kto by pomyślał że taka wstydliwa dziewczyna od razu znajdzie sobie przyjaciół. I to takich najlepszych haha - Zaśmiałam się. A Julka skarciła mnie wrednym spojrzeniem. - No co? Nie lubię jej i tyle. Nie będę udawać, że jest inaczej.

- Nawet jej nie znasz. Daj jej chociaż szanse. I muszę przykro stwierdzić, że zachowaniem strasznie przypomina mi CIEBIE. - Podkreśliła ostatnie słowo.

- Proszę Cie. - Zadrwiłam. - Czy ja choć trochę przypominam ją? Ja nie robię maślanych oczek do Dawida. Ani do jakiego innego chłopaka. I nie wpychałam się na początku do żadnego domu. A ona Mogłabym pójść z wami? -  Starałam się ja naśladować. - Kurde. Obsrałam się wtedy haha. A Dawid wtedy taki kochaniutki, słodziutki  Jasne, chodź. Miło będzie cię bardziej poznać.  nom, wtedy zwątpiłam czy to naprawdę on. haha

- A pro po Dawida. Co się wtedy wydarzyło gdy poszliście do Dyrka. I o czym gadaliście w drodze do domu? Opowiadaj.- Julka miała na twarzy wyraziste zaciekawienie.

- O jeju. Eliza przysięgnij że nie powiesz swojemu bratu nic czego się tu dowiedziałaś. - Skierowałam się do najmłodszej z nas. Nie miałam problemu że będzie to słyszeć, bo jakoś zaprzyjaźniłyśmy się. Ale bałam się że mu to powie.

- No co ty. Obiecuję. - Uśmiechnęła się, a w jej oczach również było można zobaczyć zaciekawienie.

- No więc tak. Julka już wie że mieliśmy maaałą sprzeczkę w klasie.

- Małą? haha - Przerwała mi Julka.

- Nie przerywaj, jak chcecie się dowiedzieć. - Wystawiłam jej język. - Dobra po tej sprzeczce zostaliśmy wysłani do Dyrektora. Nie mogłam pojąć dlaczego twój brat Eliza mnie tak nienawidzi. On wyszedł pierwszy a ja chwilę za nim. Po czym zapytałam się co ja mu takiego zrobiłam. On się zatrzymał, odwrócił w moją stronę i powiedział śmiejąc się że po prostu mnie nie lubi, a ja że nie lubienie kogoś to nie jest powód by niszczyć komuś życie. On, że sama sobie je zniszczyłam. I że zachowuję się tak niewinnie a tak na serio jestem zwykłą szmatą. Za bolały mnie te słowa, powiedziałam żeby przestał, że mnie nie zna i się skuliłam siadając na podłodze. Nie wiem dlaczego, ale się rozpłakałam. Codziennie wyzywał mnie od szmat, dziwek, że moje życie jest gówno warte itp. No ale siedziałam tam tak chwilę, a on stał i się gapił. Po czym powiedział przepraszam. Nie wiedziałam czy dobrze usłyszałam. Ale potem mówił dalej, że nie chciał bym płakała, i prosił żebym przestała. Nie zwróciłam no to uwagi, i znowu zapadała cisza. Dawid podszedł i uklęknął przed mną. Wziął moją twarz w ręce i znowu powiedział przepraszam. Wtedy zdobyłam się na odwagę i powiedziałam mu to że płakałam przez niego codziennie w domu, że mnie niszczy. I że nienawidzę go za to. Potem przerwał na Dyrektor wołając nas do środka. Dawid powiedział wszystko, przeprosił, powiedział że to się nie powtórzy i że sobie to już wyjaśniliśmy. Gdy dyrektor powiedział że możemy już iść, ja starałam się jak najszybciej znaleźć w klasie. Ale Dawid złapał mnie za rękę i oznajmił, że nie wyjaśniliśmy wszystkiego. Na co ja odpowiedziałam że nie ma już co wyjaśniać. On nie lubi mnie, ja jego i najlepiej by było gdybyśmy nie wychodzili sobie w drogę. A on że tak łatwo nie pójdzie. Potem wyjaśnił mi czemu był taki chamski w klasie, i chciał żebym odpowiedziała mu na jedno pytanie, ale tak szczerze. Zgodziłam się, a on że po tym jak Olka weszła do naszej klasy i wychowawczyni kazała jej ze mną usiąść, byłam sztywna i nagle chamska. A ja nie wiedziałam czy odpowiedzieć szczerze. Byłam zazdrosna. Nie wiem czy była to prawda ale tak mu powiedziałam. No i potem poszłam już do klasy.

- O matko. - Julka dalej była 'zaszokowana'.

- Mój brat jest aż tak chamski? - Spytała Eliza.

- Nie dla każdego, ale dla mnie tak.

- No dobra a potem, jak wracaliśmy.

- No to, zapytałam się o co chciał mnie zapytać. A on o tym że byłam zazdrosna o niego... Miało być jedna szczera odpowiedź i koniec pytań, odpowiedziałam. To on chciał jeszcze jedną szczerą odpowiedzieć. Znowu jak głupia się zgodziłam, wtedy on czy czuję coś do niego. Po tym stałam, patrząc się w ziemię. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Jedyną słuszną i w ogóle jedyną możliwą sytuacją wyjścia z tego było powiedzenie mu dziś że nie umiałabym odpowiedzieć szczerze. I że w ogóle nie umiałabym dziś odpowiedzieć. I go przeprosiłam. No a potem zwyczajnie wracaliśmy do domu.

- Nigdy nie sądziłam, że Dawid może pokochać kogoś. - Zdziwiła się Eliza.

- Zakochać? To raczej kolejne jaja ze mnie.

- Nie, nie ciągnął by tyle jednego tematu. On coś musi czuć, znam go przecież od 14 lat.

- Dobra, wiecie co skończmy temat. - zaśmiałam się. - I kończmy pakować moją walizkę.

- Haha, tak najłatwiej. - Powiedziała Julka.
Potem rozmawiałyśmy już tylko o Londynie, o locie i prezencie dla Elizy. haha, zażyczyła sobie jakąś ładną bluzkę i zdjęcie moje i Julki na jakimś ładnym tle. Chciała sobie położyć koło łóżka. Kochana haha.
Gdy skończyliśmy się pakować i wygłupiać była już jakoś 20. Nawet nie zauważyłam że moi rodzice byli już dawno w domu. Odprowadziłam Julką i Eliza na dół, po czym pożegnałam się z każdą, mocnym przytuleniem i buziakiem w policzek. Umówiłam się z Julką że spotkamy się już na lotnisku.

- Mamo, kto z was mnie jutro zawozi? - Skierowałam się w stronę rodziców.

- Zabierzesz się z Matejami.

- Czekaj, co? nie, nie możecie wy mnie zawieść? - Błagałam ich.

- Lila, przestań ciągle narzekać gdy coś jest związane z Matejami. To bardzo mili ludzie. A teraz idź się wykąpać i spać. Jutro wcześnie musisz wstać. Dobranoc. - Kobieta która zwie się moją matką, dobrze, tylko się zwie pocałowała mnie w policzek i poszła w stronę kuchni. ja zatem wróciłam do swojego pokoju.
Zajrzałam za okno, miałam dobry widok na pokój Dawida. Ale nie wiem czy właśnie w tej chwili chciałam To widzieć...  Dawid leżał z Olką, przytuleni na łóżku. Chłopak bawił się dłonią dziewczyny. Chciało mi się z jednej strony śmiać z żałości tej sytuacji, no bo kurde. Poznali się DZISIAJ. A z drugiej płakać, bo czułam się tak jakby oszukana... Nie będę umiała spojrzeć jutro Dawidowi w oczy.... Rzuciłam się na łóżko, leżałam tam dłuższą chwilę, ale postanowiłam iść się wykąpać. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Widziałam tam nie za wysoką blondynkę która miała całe czerwone oczy............ Nie tracąc już więcej czasu na użalanie się nad sobą spięłam moje długie włosy w luźnego kucyka i powoli zaczęłam ściągać ubrania które następnie wylądowały w kącie pomieszczenia. Weszłam pod prysznic a gorąca woda spływała po mnie razem ze wszystkimi problemami. Uwielbiałam to uczucie. Nałożyłam na siebie żel o zapachu kawy i wymyłam się cała. Głowę umyję jutro rano. Będą przynajmniej świeże. Gdy spłukałam z siebie żel wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki po moją piżamę. Zauważyłam wtedy że Chłopak który przed chwilą obściskiwał się z nowo poznaną koleżanką, obdarował mnie spojrzeniem którego nie umiłam zrozumieć.
Byłam w samym ręczniku, to trochę nie stosowane by stać przed oknem. Wzięłam tylko moją piżamę i ponownie wróciłam do łazienki. Ubrałam krótkie szare spodenki i za dużą białą bluzkę z czarnymi napisami i chciałam położyć się spać. Podeszłam do okna, Dawid dalej tam stał i uśmiechnął się lekko do mnie.
Odwzajemniłam go, ale nie wiem czy cokolwiek było widać. Zasłoniłam okno i rzuciłam się na łóżko. W głowie miałam mnóstwo pytań, czy te jego 'przeprosiny' były szczere, czy naprawdę obchodziło go to czy coś to niego czuję, czy na prawdę obściskiwał się z Olką czy tylko po ty bym była znowu zazdrosna. mmm, tyle pytań, a odpowiedź brak.. Jednak zasnęłam szybciej nie myślałam.


---------------------------------------------


Przepraszam.... Nie dodawałam rozdziału.Skończyły mi się ferie i musiałam przygotowywać się do szkoły. I przepraszam za wszystkie błędy które mogą się znaleźć. :)




środa, 12 lutego 2014

Rozdział II "Znowu się przeliczysz"

Myślisz, że to twój najgorszy dzień w życiu. Myślisz, że gorzej już być nie może. Zasypiasz z myślą, że gdy zamkniesz i ponownie otworzysz oczy będzie znowu jak dawniej. Jednak i znowu się przeliczysz.

* 3 tygodnie później*

LILI 

 No więc tak, mieszkam już tu około miesiąca. Po wizycie u Matejów było całkiem dobrze, no, dopóki nie zaczął się nowy dzień. Jak to każdy, poszłam rano do szkoły. Poszłam pod swoją klasę z chwilowym spóźnieniem, ponieważ nie mogłam znaleźć szafki. Zapukałam do drzwi nie pewnie, z nadzieją że nikogo nie będzie. Że akurat każdy będzie chory. Jednak myliłam się.
Wchodząc do środka Nauczycielka przedstawiła mnie. Po czym kazała mi usiąść koło jakiejś dziewczyny. W przed ostatniej ławce. Chłopaki, jak i dziewczyny nie odrywali ode mnie wzroku. Oprócz jednego, który siedział za mną. Tak, Dawid. Okazało się że dziewczyna z którą siedzę była bardzo miła, ma na imię Julka. Następnie partner z Ławki mojego wroga również mi się przedstawił. Pamiętam go jeszcze z dzieciństwa. Najwidoczniej nie przestali się przyjaźnić. Gdy skończyła się lekcja, nowo poznana koleżanka, oprowadziła mnie po szkole, pokazała kto tu jaki jest. A po lekcjach zaprosiła mnie do siebie. Wydawało się być okej, szkoła jak szkoła, w końcu poznałam prawdziwą przyjaciółkę. Ale reszta dni była okropna. Byłam prześladowana przez najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Codziennie po szkole wracałam do domu, powstrzymując płacz. Po wejściu rzucałam się na łózko i już nie potrafiłam dalej się oszukiwać. Nie znoszę gnoja. Co ja mu takiego zrobiłam? Rozumiem, może za mną nie przepadać, ale żeby niszczyć mi życie, na to już nie ma podstaw.
*
Umówiłam się z Julką, że spotkamy się koło parku, by pójść razem do szkoły. Wyszłam z domu jakieś 7.35 szłam powoli, bo miałam dużo czasu. Bałam się kolejnego dnia. Zauważyłam jakąś sylwetkę która bardzo wolno szła przed siebie, była To Julka. Podeszłam do niej i przywitałyśmy się.
W czasie drogi przypomniałam sobie, że zapomniałam zgody na wycieczkę. Ma się odbyć do Londynu. Świetnie. Będę musiała jakoś umówić się z wychowawczynią że przyniosę już na lotnisko.
Nie było jeszcze dzwonka, więc zdążyłam pójść jeszcze do szafki, odnieść nie potrzebne rzeczy.
Wyciągałam książki gdy z kimś się zderzyłam.

- Hej, uważaj jak chodzisz mała. - Usłyszałam jakieś męskie głosy, były bardzo rozbawione. - Wiesz musisz mi jakoś wynagrodzić, to ze wpadłaś na mnie. Nawet wiem jak. - Zaśmiał się gość, którego wiedziałam już w szkolę, zawsze tak dziwnie się na mnie gapił. Chciałam coś powiedzieć, jednak zabrakło mi odwagi. Wtedy ten typ zaczął się do mnie przystawiać. - Chodź, pójdziemy za garaże, zabawimy się. - Co raz bardziej i mocniej mnie dotykał.

- Możesz mnie puścić? - Zapytałam, bałam się krzyknąć. Nie potrafię. Byłam bym wtedy centrum uwagi. Nie znoszę tego.

- Czekaj, co? - Było słychać rozbawiony głos mężczyzny. - Puścić? haha, co ty myślisz? Że odpuszczę sobie darmowy seks? Pojebało? - Ciągle się śmiał.

- Proszę, zostaw mnie.- Zamknęłam oczy, bałam się że na serio może mi coś zrobić
Wtedy człowiek który trzymał mnie za nadgarstki został przygnieciony  do szafek.

- Słyszałeś? Dziewczyna cię o coś prosiła.

DAWID 

 Szedłem sobie spokojnie korytarzem, Gdy zauważyłem że Lile obejmował jakiś gościu, inni stali z nimi i się ciągle śmiali. Dziewczyna wyraźnie była przestraszona. Ja znam tego typa. To Tomek. Szkolny lovelas. Dziewczyny lecą do niego tylko dla seksu. Najpierw do mnie, ale gdy je olewałem biegną do niego. Wracając do sytuacji. Nie mogłem tak po prostu zignorować to wszystko.

 - Słyszałeś? Dziewczyna cię o coś prosiła. - Przyciskałem go do szafek, trzymając go za koszulę.

- Hej, hej, hej. spokojnie. Nikt nie miał zamiaru zrobić jej krzywy. -  Powiedział Tomek. Bartek z innymi powstrzymywał jego kolegów by nie rzucili się na mnie.

LILI

- Mała, chciałem Ci coś zrobić?
Przełknęłam ślinę, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony nie wiedziałam czy on po prostu tak mówił, czy na serio chciał mnie wykorzystać. A z drugiej, nie chciałam mieć problemów u Dawida, że kryję tego chłopaka.
Przytaknęłam głową, miałam zamknięte oczy. Czułam, że Każdy się na mnie patrzy.
Gdy je otworzyłem , Dawid w tym momencie, przywalił Chłopakowi. Zasłoniłam usta dłoniami, a oczy rozszerzyłam jak to tylko możliwe. Podeszła do mnie Łucja, obejmując mnie. Gdy Dawid już skończył 'wyznaczać karę' za to co chciał zrobić, złapał mnie za rękę i gdzieś prowadził, stanęliśmy koło szkoły.

- Ruszać dupę, muszę z kimś pogadać. - Dawid 'poprosił' żeby wszyscy sobie stąd poszli.
Potem tylko patrzył na mnie.

DAWID 

Było już po dzwonku, a ja siedziałem z dziewczyną która codziennie płakała przez mnie. Patrzyłem się na nią jak przychodziła ze szkoły, rzucała się na łóżko i płakała. Ale nie potrafiłem inaczej. Nienawidzę jej. Nie, to jest coś większe niż nienawiść.


- Jak się czujesz? - zapytałem.

- Nic się takiego nie stało. Normalnie się czuję. - Była sztywna.

- Znam tego gościa. I wiem że mógł ci coś zrobić.

- Ale nic nie zrobił.

- No, bo byłem tam. A jak się byś czuła, po tym jakby cię wykorzystał?

- Nie wiem, nie chcę o tym myśleć.

- A jednak! przejęłaś się tym. Tak ty byś mogła mówić o tym normalnie.

LILA

- Jeju, o co ci chodzi? Mogę iść? - Zapytałam.

- Jak chcesz. Nie interesuję mnie to. - Znowu był chłodny.

- Taaa.... Dziękuję za uratowanie tyłka.  - Wstałam i poszłam na lekcje. Oczywiście Musiałam dostać opieprz od wychowawczyni, za spóźnienie się i za brak zgody. Jednak udało mi się przekonać że przyniosę na lotnisko. Po tym jak przyszłam, minęło 5 minut za nim przyszedł Dawid. Obdarzył mnie tylko chłodnym spojrzeniem. Minęła jakaś połowa lekcji. I nagle weszła jakaś dziewczyna.Niska brunetka. Miała naturalną cerę. Była po prostu ładna. Modne ciuchy dodawały jej wizerunku . Wydawała się być skromna, wstydliwa. Taka malutka, słodziutka. Rzygam.

- A i chciałam wam przedstawiać nową uczennice. Nazywa się Ola. Lepiej ją poznacie na wycieczce szkolnej. a teraz Olu siadaj tam, koło Dawida. - Wychowawczyni była zawsze miła. Tak tylko dla nowych osób. Dla mnie też, na początku. A teraz o wszystko się czepia. Dziewczyna szła ze spuszczoną miną, jakby się czegoś bała. Czyli co ja też tak wyglądam? Wyglądam na taką żałosną dziewczynę? Gdy usiadła, chłopak przedstawił się jej, z wielkim uśmiechem. Potem obserwował ją przez cały czas. Julka także odwróciła się do tyłu i ją przywitała. Bartek który siedział przed nami, także się do niej uśmiechnął. A ja? Zignorowałam ją całkiem, nie znam jej, ale wiem że się nie polubimy. Julka spojrzała na mnie ze zdziwionym, ale zimnym wzrokiem, bym przywitała się. A we mnie coś wstąpiło.

- Nie chcę się z nią witać, więc moglibyście mnie przestać mierzyć zimnym spojrzeniem, dobra? - Miałam jakiś zrypany dzień. Nawet nie obchodziło co ta dziewczyna czuła itp. Mam ją głęboko gdzieś. Widziałam że po tym co powiedziałam każdy jeszcze bardziej się na mnie patrzył, Dawid także. - Jeju. - Wstałam i przesiadałam się do przodu. Koło chłopaka na którego nawet nie zwracałam uwagi.

- Panno Nowak. Mogę dowiedzieć się co to było? - Spytała z oburzeniem nasza wychowawczyni.

- Tamta grupka na końcu, strasznie przeszkadza mi w nauce. Chyba lepiej będzie gdy tu teraz będę siedzieć. Oczywiście jak Pani mi no to pozwoli. - Powiedziałam z sztucznym uśmiechem. Szczerze? zachciało mi się śmiać. Nie wytrzymuję już jak ktoś mi coś każe.

- Haha, co za dziewczyna. Że my cię rozpraszamy? Nawet się nie przywitałaś z Olą. Po prostu jesteś chamska. - Dawid nigdy nie powiedział tyle słów skierowanych do mnie. Zawsze było to typu. 'Nienawidzę cię''Jesteś dziwką, tak wyglądasz i tak się zachowujesz' itp.

- Słucham? Ja jestem chamska? A ty? Najpierw spójrz na siebie, a potem oceniaj innych. To nie je cię nazwałam dziwką. - Zaśmiałam się ironicznie.

- Najwyraźniej Cię tak nazwałem bo mam do tego powody. Na pewno dajesz dupy każdemu. A dziś mogłem pozwolić Tomkowi cię wykorzystać. Tobie pewnie by to pasowało co chciał z tobą zrobić. - Dawid siedział i się śmiał. A ja ciągle stałam plecami do nauczycielki. Zaniemówiłam. Przegiął.

- Uspokójcie się. Lila, Dawid do dyrektora. Natychmiast. - Podkreśliła to ostanie słowo.
Stałam ciągle patrząc się na miejsce Dawida które było już puste, chłopak wyszedł pierwszy a ja szybko wzięłam torbę i także wyszłam.

- Co ja ci takiego zrobiłam? - spytałam idąc za nim. Chłopak stanął odwrócił się w moją stronę, i się śmiał.

- Nie lubię cie po prostu.

- Dobra, nie mógłbyś tego zachować dla siebie? Nie lubienie kogoś nie wiąże się z natychmiastowym niszczeniem życia.

- Ja niszczę ci życie? Sama sobie je zniszczyłaś. Jesteś popieprzona, wredna i samolubna. Zachowujesz się tak niewinnie, a jednak jesteś zwykłą szmatą.

- Przestań! - Zaczęły spływać mi łzy, które powstrzymywałam od kłótni w klasie. Usiadłam na podłodze, a głowę schowałam w kolanach. - Nie znasz mnie.
Nikt nic nie mówił, ja siedziałam  koło ściany. Wydawałoby się że jestem tam sama. Ale jednak czułam go. Wiedziałam że tam stał i patrzył się na mnie.

DAWID 

Stałem tam i nie wiedziałem co robić. Dużo razy widziałem jak płacze, ale nigdy nie płakała tak.. przy mnie..
Nie robiłem jej tego specjalnie. No poniekąd tak, ale nie umiałem inaczej się do niej zachować.

- Przepraszam. - Przerwałem ciszę.- Nie chciałem żebyś przez mnie płakała. - Co ja pierdole w ogóle. Jak płacze to tyko przez mnie. - Ale przestań płakać. Proszę. -  Zrobiłem dwa kroki w przód, wahając się czy do niej podejść czy nie. Serce kazało, ale z to rozum nie.... Znowu zrobiłem dwa kroki, byłem za blisko by się wycofać. Uklęknąłem przed nią i wziąłem jej głowę w swoje ręce. - Przepraszam.

- Wiesz, że w domu ciągle płacze? - Mówiła. - Przez ciebie. Każdego dnia niszczysz mnie. - Znowu widziałem słoną substancje która zbierała się w jej niebieskich oczach. - Nienawidzę cię za to. - Mój żołądek się właśnie skręcał. - Gdy powiedziałeś tam w klasie, że żałujesz że obroniłeś mnie przed tym Tomkiem, moje serce zamarło...

- Hej wy, do środku już - Przerwał nam Pan dyrektor. Pogaduszki dokończycie później.

- Tak jest. - Odpowiedziałem. - Chodź. - Wstałem, podając rękę Lili. Dziewczyna przyjęła pomoc. wycierała twarz z łez i weszła do środka, a ja za nią.

- Co miało znaczyć wasze zachowanie w klasie? - Zapytał. Lubiłem naszego dyrektorka, zawsze pokrzyczał a potem do widzenia.

- Bardzo przepraszamy. Wyjaśniliśmy sobie to już, sam pan widział. - Uśmiechnąłem się.- Obiecujemy, że to się więcej nie powtórzy.

- No mam nadzieję. A teraz wracajcie do klasy.
Wyszliśmy, a Lila zaczęła o wiele szybciej iść. Złapałem ją za rękę.

- Puść. - Powiedziała

- Chyba nie wyjaśniliśmy sobie wszystkiego. - Uśmiechnąłem się.

- Nie ma co już wyjaśniać. Ty nie lubisz mnie, ja ciebie. Więc najlepiej by było jakbyśmy po prostu nie wchodzili sobie w drogę. - Nawet nie popatrzyła się na mnie.

- Teraz to tak łatwo nie pójdzie. Słuchaj. W klasie powiedziałem tak tylko dlatego, że no musiałem się czymś bronić. Nie żałowałem i nie żałuję że przywaliłem Tomkowi. Może i jestem dupkiem, ale nie będę żałować że uratowałem dziewczynę od gwałtu. Znam go, i na jednym numerku by to się nie skończyło.

- To czemu powiedziałeś że jestem dziwką? I że daje każdemu? - Jej oczy były przepełnione smutkiem. - Każdą dziewczynę tak nazywasz? czy tylko te które nie chcę ci się dać przelecieć?

- Słuchaj, tak dla twojej świadomość nie jestem tego typu facetem który bierze na jedną noc. - Odpowiedziałem.

- Dobra wiesz co? Puść mnie w końcu i w ogóle odwal się ode mnie. Po prostu unikajmy się jak to robiliśmy przez ostanie trzy tygodnie. - Te słowa mnie zabolały. Nie chciałem jej unikać. Z jednej strony nienawidzę jej, a z drugiej czuję się przy niej inaczej, niż przy kim innym. Nie wiem jak to wszystko na zwać.

- Czekaj, jeszcze jedno. I nie będziesz mnie już widzieć, a ni nic. Odpowiesz mi na to pytanie? Ale tak szczerze. - Zapytałem. Ciekawiła mnie strasznie jej odpowiedzieć.

- Mów. - Zawahała się, było to widać.

- Czemu tak zareagowałaś gdy nauczycielka kazała usiąść Oli ze mną. Byłaś nagle sztywna, wredna. Tylko szczerze.

Lila zastanawiała się czy powiedzieć prawdę czy skłamać. - Byłam zazdrosna. - Po tym jak odpowiedziała wyrwała mi się i ruszyła w stronę klasy. A ja? ja nie wiedziałem jak się zachować. Byłam zazdrosna.  To znaczy jedno. Musiała coś do mnie czuć. Ale przecież mówiła mi że mnie nienawidzi.  Gdy się otrząsłem także ruszyłem do klasy .Lila siedziała już w ławce, W pierwszym rzędzie. Podszedłem do niej.

- Lila, mogłabyś wrócić do tyłu? Julka bardzo tego chce, i zawsze dobrze wytłumaczyłaś mi to czego nie rozumiałem. - Zapytałem z uśmiech.

LILA

- Co?...

- Dawid wracaj na miejsce, a ty Lila także możesz wrócić do tyłu, tu bym przesiadła Kubę bo jest nie do wytrzymania. - Powiedziała nauczycielka. ja tylko przewróciłam oczami i wróciłam na stare miejsce. Nie patrząc na mojego nowego 'przyjaciela'.

- Lila, o co ci chodziło wtedy? Pogięło cię do końca? - Spytała Julka.

- Nie, a właśnie. - Odwróciłam się w stronę nowej dziewczyny. - Jestem Lila. Przepraszam że wcześniej tak zareagowałam, mam po prostu zły dzień. - Spojrzałam na Dawida. - Jeszcze raz wybacz i miło cię poznać.

- Mi również i nic się nie stało. - Dziewczyna uśmiechnęła się. A ja wróciłam to mojej wcześniejszej pozycji. Nie wiem czy ktoś się skapnął, że powiedziałam to tylko dlatego żeby nie mieć poczucia winy. Jakoś nie interesowało mnie to czy ma mi to za złe.

- Julka, przyjedziesz dziś do mnie? Musisz mi się pomóc pakować.

- Tak, a teraz już cicho. - Odpowiedziała.
*
Po lekcjach chciałam od razu powiedzieć Julce to co się wydarzyło w czasie lekcji. Jednak nie miałam takiej możliwości ponieważ wracała z nami całkiem spora grupka. W tym, Łucja, Dawid, Bartek i nowo nam poznana Ola. Chciałem tam eksplodować.

- Lila, musimy pogadać. - Powiedział Dawid. A cała czwórka spojrzała na mnie i na niego za zdziwieniem.

- Okej.... to wy idźcie, dogonimy was. - Odpowiedziałam niechętnie. Wszyscy przytaknęli i ruszyli dalej. Ola jednie miała taką minę, jakby Dawid to był jej chłopak i nie chciała żeby gadał z jaką inną. - O czym chciałbyś rozmawiać?

- O tym, że byłaś zazdrosna.. o mnie... - Uśmiechnął się, jednak starał się tego nie okazywać.

- Miało być jedna szczera odpowiedź i miałeś dać mi spokój. - Odpowiedziałam szybko.

- Tak, ale myślałem że odpowiedzieć będzie tego typu że po prostu źle się czujesz lub coś w tym stylu, a nie że byłaś zazdrosna. - Bronił się.

- Miała być szczera.

- To daj mi jeszcze jedną szczerą.

- Jeju..

- Proszę. - Dopowiedział. A ja z nie chęcią przytaknęłam. - Czujesz coś do mnie?





-------------------------------------------

Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Możecie uważać, ze to wszystko dzieje się za szybko. Że się nienawidzą a  teraz że będą razem. Ale to na pewno w jakiś się pokomplikuję. Postaram nowy rozdział dodać także jutro. :)



wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział I "wstajesz i nowe rozczarowanie"

Ranek, wieczór, noc. Znowu poranek, wieczór i noc. No i znowu Poranek,Wieczór.... Dni cięgle się się powtarzają. Rano wstajesz, idziesz do szkoły, wracasz, nauka i znajomi. wieczór i noc. Wstajesz i znowu to samo. Wstajesz i nowe rozczarowanie.

LILI

Rano obudził mnie budzik, poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Gdy moja twarz już jakoś wyglądała, podeszłam do szafy po ciuchy. Nie wiedziałam jak się ubrać. Zeszłam na dół, żeby zobaczyć ile jest stopni.

- Lili, możesz tu na chwilę podejść.. - Zapytała mama.

- Jasne, tylko że szybko, śpieszę się do szkoły.

- No właśnie, w tym rzecz. - Zaczęła nie pewnie. tato stał za mną i położył rękę na moim ramieniu. Wiedziałam już o co chodzi. Spuściłam wzrok. - No bo widzisz, tato dostał awans. - Jakoś nie zdziwiła mnie ta wiadomość. Przecież to tylko trzecia przeprowadzka w tym roku. Jakbym miała tak zliczyć z jedenastu lat to byłoby już ich kilkanaście.

- Mhm, jasne. Mogę się chociaż dowiedzieć gdzie? - Zapytałam.

- Do Warszawy.

- Co? - Mieszkałam już kiedyś w Warszawie, ale gdy skończyłam 6 lat, musieliśmy się przeprowadzić. Bo tato dostał ten awans. Dlatego ucieszyłam się na tą wiadomość. Tam mieszkało mi się najlepiej. Byłam tam szczęśliwa. Ale Te awansy zawsze wszystko niszczyły. Dlatego nie brakuje nam pieniędzy. Mój tato jest znanym adwokatem, a mama architektem. - Dziękuję! - krzyknęłam. Moi rodzice nie spodziewali się chyba takiej reakcji, zawsze byłam zdenerwowana.

- Cieszysz się? - Zapytał tato.

- Tak?! Warszawa to moje dzieciństwo. Miałam tam przyjaciół. Z nie którymi dalej utrzymuje kontakty.

- To my również się cieszymy. I  mamy jeszcze jedną lepszą wiadomość. Zostaniemy tam na dopóki skończysz szkołę. Nie będzie żadnych innych wyprowadzek. - poinformowała mnie. Od dłuższego czasu nie byłam aż tak szczęśliwa.

- Kiedy wyjeżdżamy? - spytałam.

- No dlatego nie idziesz do szkoły. Chyba że chcesz się pożegnać z przyjaciółmi.

- Mam tu fałszywych przyjaciół. Nie zauważa nawet, że mnie nie ma. A o której, mamy wyjechać?

- Jakoś koło 15 chcieliśmy. Żebyśmy zdążyli się spakować i dojechać wczesnym wieczorem.

- Dobrze, to idę się pakować! - Byłam tak podekscytowana!
Będzie mi trochę brakować tego domu, mojego pokoju. Było tu tak przytulnie. Jednak nie mogłam się doczekać Domu z Warszawy. Rodzice go nie sprzedawali, bo wiedzieli, że tam wrócimy. Było to osiedle, na szczęście nie w centrum. Aktualnie mieszkamy w Gorzowie Wlkp. Dużo sklepów, ale nic ciekawego.
Spakowałam się szybko, bo miałam to już opcykane. Gdy już nie szłam do tej szkoły, mogłam się przebrać w wygodne ciuchy. Gdy już byłam do końca uszykowana, wybiła godzina 12.34. Pokój był już pozbawiony ze wszystkich dodatków.
Zeszłam na dół by powiedzieć tacie żeby zniósł moje walizki. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Nic ciekawego nie leciało, więc włączyłam muzykę. Mamie to nie zbyt pasowało bo widziałam jej minę, ale nic nie mówiłam więc zignorowałam to. Było już przed 15 więc poszłam na górę po moją podręczną torbę i odłączyłam telefon od ładowarki którą także spakowałam. Wychodząc z domu, pożegnałam się z nim i wsiadłam do samochodu. Mama zamknęłam drzwi na klucz po czym schowała go do skrzynki dla kolejnych mieszkańców. Ruszyliśmy, Mieliśmy przed sobą 5 godzin jazdy. Ciągle albo słuchałam muzyki, ale oglądnęłam jakiś film w internecie. Nie mogę się doczekać gdy zobaczę ten dom, tych ludzi którzy się zmienili.No ja zresztą też, kiedyś nosiłam okulary, kiteczki i byłam pryszczata haha a w dodatku miałam brązowe włosy. Wątpię czy ktoś mnie rozpozna. Było co raz ciemniej, a my staliśmy w korku. Świetnie. Miałam plany pójść się rozglądnąć po okolicy. Jednak gówno wyjdzie jak będzie ciemno. Nie wiedziałam co robić, więc starałam się zasnąć.

- Mamo, za ile będziemy? - Powiedziałam, zmieniając pozycję.

- Już nie długo, chcesz zrobić przerwę by iść do toalety?

- Nie, ale chciałabym kupić coś do picia, bo skończyło mi się.

- Dobrze, Piotrek zatrzymaj się gdzieś.

Zatrzymaliśmy się, a ja wysiadłam. było już ciemno. Weszłam do środka, wzięłam Jabłkową wodę i podeszłam do kasy. W tym czasie mama, poszła do łazienki, a ja wróciłam już do auta. Mama chwilę po mnie. Czekała na nas jeszcze godzina jazdy.

DAWID


Siedziałem w salonie z rodzicami, oglądając jakiś nudny serial. Po czym wpadła moja młodsza siostra, ciesząc się jak głupia..

- Słyszeliście już nowinę?! 


- Przestań tak wrzeszczeć. - Uciszyłem ją.


- Dobra, dobra. Nie przerywaj mi. O czym ja mówiłam? A tak, będziemy mieć nowych sąsiadów.

- Nie nowych, mieszkali tu kiedyś. Mieli córkę, w twoim wieku Dawid. Pamiętasz? Lila. Wyprowadzili się jakieś jedenaście lat temu. - Doinformowała nas mama.

- A tak, ta pryszczata.- Zaśmiałem się.

- Bądź miły. dziś zaprosimy ich jescze na kolacje. Więc jak coś odstawisz nie licz na wybaczenie.

- Jasne, jasne. yhm - Wstałem i poszedłem na górę do mojego pokoju. Widać było z niego dom naprzeciwko. tam właśnie mieszkała tamta rodzina. Nigdy nie przepadałem z tą Lilą. Była wstydliwa i żałosna. Chociaż miała tylko 6 lat.
Było już ciemno, a ja patrzyłem w okno. Nie wiem, czekałem na tą dziewczynę, ciekawiło mnie jak wygląda...

LILI 

 Właśnie dojechaliśmy pod nasz dom. Nic się nie zmieniło. Jak i dom, jak i osiedle. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie śpieszyło mi się wychodzić z auta. Patrzałam przed siebie, ciesząc się tą chwilą. 

Usłyszałam tylko swoje imię. Postanowiłam wyjść z auta. Podeszłam do rodziców, gdy wyciągali walizki z bagażnika. Mi mama podała klucze bym otworzyła dom. Podeszłam do drzwi, i od kluczyłam mieszkanie.
Wróciłam do rodziców po swoje rzeczy. Zabrałam jeszcze swoją torebkę i ruszyłam do środka.
Dokładnie wiedziałam gdzie mam pokój. Szłam w jego kierunku. Był piękny, naprzeciwko łóżka był telewizor. Podeszłam do okna przez które było widać dom z naprzeciwka. Jest taki znajomy. Postanowiłam się rozpakować. Otworzyłam moje walizki i powoli wyciągałam z niej rzeczy.

- Lila! zejdź na chwilę. - Usłyszałam damski głos.

- Już, chwila. - Odłożyłam rzeczy na bok i zeszłam na dół do rodziców

- Dziś jesteśmy zaproszeni na kolacje do Sąsiadów z na przeciwka. Ubierz się ładnie. Pamiętasz może tego chłopca z którym na dworze się nie raz bawiłaś? Dawida. Ma teraz młodszą siostrę, Elizę. Ma 14 lat.  - Nienawidziłam typa. Był złośliwy i arogancki. Tak jak i jego przyjaciele..

- Musimy? wolałabym zostać w domu..

- Oj, już nie marudź a idź się przebrać jak, chcesz zrobić dobre wrażenie.

- Jeju, dobra. na którą to? -  Stwierdziłam że pójdę, chce zobaczyć go, jak teraz wygląda i jaki ma charakter.

- Na 20. Nie mamy dużo czas, więc się śpiesz. Pamiętaj coś eleganckiego, a nie żadne leginsy i bluzkę z nadrukiem.

- Oczywiście mamuś - uśmiechnęłam się ironicznie.

Wróciłam na górę, ktoś mi przerwał rozpakowywanie się, musiałam teraz szukać czegoś odpowiedniego. mam nie całe półgodziny na uszykowanie się. Na dworze nie było jakoś zimno. no było 14 stopni.
Gdy znalazłam coś, czego jeszcze nigdy nie miałam no sobie poszłam do łazienki się przebrać. Następnie zrobiłam sobie lekkie loki. I zrobiłam na nowo makijaż. Jakoś wyglądałam.

DAWID 

Patrzyłem jak dziewczyna wypakowuje swoje rzeczy. Tak bardzo się zmieniła. Widziałem jak do kogoś krzyczy, a potem zeszła na dół. Chwile jej nie było, gdy przyszła zaczęła szukać czegoś w swojej walizce. Wyciągnęła z nich jakieś ciuchy i to była chyba lokówka. Po czym poszła do łazienki. Wyszła z niej całkiem inna dziewczyna niż 11 lat temu. Była ładnie ubrana, i uczesana. Po prostu ładnie wyglądała (zamiast tych szpilek czarne lity na koturnie). Widziałem jak wychodzą już z domu, a ja jeszcze nie przebrany. Siedziałem w szarych dresach i białym podkoszulku. Nie wypada tak przyjąć gość. 


LILA 

Czułam się dziwnie iść do niego. Nie dokładnie go pamiętam, ale wiem że był straszny. Jedynie lubiłam jego rodziców. Byli bardzo mili, w przeciwieństwie do syna. Najwyraźniej nie umieli go wychować. haha. 

Tato zadzwonił dzwonkiem. długo nie kazali nam czekać, ja wymusiłam na sobie sztuczny uśmiech. Tego wymagała kultura. Weszliśmy do środka, Przywitali nas państwo Matej i jakaś młoda dziewczyna.

- A ty pewnie jesteś Eliza, ja Lila. Miło mi cię poznać. - Powiedziałam. Starałam się wywołać jak najlepsze wrażenie.

- Mi również. Jeju , jaka ty śliczna. - Odpowiedziała z zachwytem.

- Haha, dziękuję. - Jest naprawdę miła, najwidoczniej tylko Dawid jest taką czarną owcą. O nim mowa, nigdzie go nie widzę - Ty również.- uśmiechnęłam się.

-  Dobrze dziewczyny. Siadajcie do stołu. - Oznajmiła Pani Natalia.

Gdy siadaliśmy, moja mama oczywiście musiała się wypytać o wszystko.

- Myślałam że masz dwójkę dzieci, gdzie masz syna? - Zaśmiała się.

- No właśnie nie wiem. Dawid! schodź na dół. - Moja mama nie musiała o to pytać..
Usłyszałam że ktoś zbiega po schodach.

- Sory, nie zdążyłem się wyrobić. Dzień dobry państwu. - Uśmiechną się. Ale było widać że sztucznie...

- A dzień dobry, ale ty Dawid Urosłeś. Pamiętam cię jak jeszcze w piaskownicy siedziałeś. haha

- Haha, cześć Lila - Popatrzył się na mnie z takim małym uśmiechem, takim na serio sztucznym, złośliwym. Ja również się popatrzyłam jednak się nie uśmiechałam. Zauważyłam że ma Lip Ring.

- Cześć.

- Ale się zmieniłaś haha.

- Mhm, ty również. - Chłopak usiadł na przeciwko mnie. Na chwilę spuścił ze mnie wzrok. Odetchnęłam. - O jeju ile tu pyszność. - Starałam się być miła dla rodziców Dawida. Nie chciałam również żeby rodzice mieli do mnie problemy, że się nie tak zachowywałam.

- Dziękuję bardzo. Mam nadzieję że będzie ci smakować. - Odpowiedziała.

- Na pewno. - Uśmiechnęłam się.

- A Dawid, nie przeszkadza ci ten kolczyk w jedzeniu? - Mój tato jest na serio aż tak zacofany?
Chłopak popatrzył się na mnie, a ja na niego. Ma brązowe oczy..

- Nie, da się do tego przyzwyczaić. Pierwszy tydzień jest najgorszy bo jeszcze boli. Ale potem już jest okej.  A tak poza tym częściej go ściągam niż nosze.

- Ja sam miałem kiedyś takiego kolczyka. Tak, tylko że w nosie. - Gdy to powiedział, zakrztusiłam się bo za chciało mi się śmiać. Dawid popatrzył się na mnie.

- Co? haha, miałeś septum? wiesz że to raczej dla dziewczyn, nie? - zaśmiałam się.

- Byłem, młody i głupi. Kumple mieli, to też sobie musiałem zrobić. - wszyscy zaczęli się śmiać oprócz mnie z Chłopakiem na przeciwko. Uśmiechnęliśmy się tylko.
Reszta kolacji, minęła spokojnie. Rodzice o czymś tam rozmawiali, Dawid nie odrywał ode mnie wzroku, a ja ciągle poruszałam jakiś temat z Elizą, tylko po to bym przypadkiem nie spojrzała na Chłopaka.

- A Lila, gdzie idziesz do szkoły? - Spytał mnie Pan Mariusz.

- Tu nie daleko. Na Żeromskiego. - Odpowiedziała za mnie moja mama. Ja sobie jeszcze nie przypomniałam gdzie się co znajduję.

- Tam Dawid chodzi. Na pewno będzie ci łatwiej, Będziesz widzieć jakąś znajomą twarz.
Chłopak ciągle swój wzrok zatrzymywał na mnie.

- Tak, rzeczywiście. - Jakoś nie cieszyła mnie ta sytuacja.

- No dobra, my będziemy się już zbierać, Jutro szkoła, praca. Znowu nowy dzień. Miło było was znów zobaczyć. Do zobaczenia. - Mama pożegnała wszystkich od nas.
Eliza przytuliła mnie. Słodka. Dawid, pożegnał się tylko z moim rodzicami. Mhm.
Wróciliśmy do domu, ja byłam tak najedzona, że postanowiłam się iść wykąpać i spać. Jutro nowa szkoła :)


-------------------------------

Jest pierwszy rozdział. Będą pojawiały się co jakieś dwa dni, chyba ze skończę wcześniej, to od razu dodam. :)






Bohaterowie


 Liliana Nowak - 17 latka. Długie 'blond' włosy. Ma niebieskie oczy. Bardzo miła. Wydaje się być wredna, jednak tak naprawdę jest bardzo wstydliwa. Nienawidzi  ciągłych przeprowadzek. Woli zostać w jednym, stałym miejscu. Nie lubi swojego imienia. Chce żeby ludzie mówili po prostu do niej Lili. 






Dawid Matej - 17 lat. Jest wrednym, złośliwym, chłopakiem. Ale za to bardzo przystojny. Każda dziewczyna, się w nim podkochuje, jednak na żadną nie zwraca uwagi.W dodatku ma brązowe oczy, które strasznie dodają mu uroku. Chodzi do klasy razem z Swoim najlepszym przyjacielem. 



Julka - 17 lat. Jest na serio kochaną osobą, Podkochuje się w niej przyjaciel Dawida, Bartek. Polubi nową uczennice, Lili. Będzie dla niej najbliższa. 


Bartek Leciej - 17 Lat, Kumpel Dawida. Również jak jego przyjaciel jest 'w sercach' wielu dziewczyn. Jednak jego jest zajęte dla Julki. Uwielbia sport, ogólnie w-f. Zawsze pomoże Dawidowi, a Dawid jemu. 

Łucja Krym - 16 lat. Najlepsza przyjaciółka Dawida i Bartka. Potajemnie podkochuje się w Bartku. Dlatego nie przepada z Julką. Jest miła, ale tylko dla znajomych. 

Rodzice Lili - Agnieszka (36 lat) i Piotrek. (37 lat). Są bardzo opiekuńczy, ale i rozumieją swoją córkę. 
Piotrek dostanie kolejny awans, równa się kolejną przeprowadzką.  

Rodzice Dawida - Natalia (36 lat) i Mariusz (39 lat). Mają dwójkę dzieci, syna Dawida i córkę Elizę. Od 17 lat mieszkają w Warszawie. 


Eliza Matej - 14 lat, siostra Dawida. Bardzo polubi nową sąsiadkę. Jest w pierwszej gimnazjum. Ma wielu przyjaciół ze względu na popularnego brata. 
Ola Walczak - 17 lat. Ładna, niska brunetka. Także jak Lila, jest skromna i wstydliwa. Bardzo spodoba jej się Dawid i będzie robić wszystko by ona także się mu spodobała. Nie przepada z Lilą, ponieważ widzi że Dawid coś może do niej czuć. Będzie chciała skłócić Lilę ze znajomymi. 



KONIEC

Blog jest do dupy. Pisze nowy. Nie będę zmieniać nazwy, ani nic. Po prostu zaczną się nowe rozdziały. :)
Blog nie będzie o Justinie i Selenie. O zwykłych nastolatkach.